Deszczowy Gdańsk



Napiszę kilka słów o Gdańsku, który odwiedziłam na początku tego brzydkiego miesiąca. Każdy moment jest dobry na wyjazd, nawet 1 listopada i nawet jeśli wiesz, że przez cały weekend ma padać. Data i pogoda w tym przypadku nie miały większego znaczenia, "przepracowany" organizm chciał po prostu odpocząć. Dlaczego akurat wycieczka nad morze? Spontanicznie, góry już w tym roku były kilkakrotnie przerobione, więc padł pomysł na Gdańsk, w którym wcześniej jeszcze nie było dane mi być. 


















Jesienne zdjęcia z K.

Korzystając z mojej niedzielnej weny do tworzenia nowych postów, dodaję zdjęcia z Kasią. A zdjęcia zawdzięczam, oczywiście oprócz wspaniałej modelki, inspirującej i motywującej pogodzie, która w październiku zaskakuje.









Bratysława i Wiedeń - 2 stolice w 2 dni

Chyba nadszedł czas żeby zakończyć opowieść o wakacjach, które już dawno dobiegły końca.  Jest mi wstyd, że robię to dopiero teraz, w dodatku nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Oficjalnie zaczęłam III rok studiów i już robi się "gorąco", ale nie narzekam, bo niestety zdaję sobie sprawę z tego, że z tygodnia na tydzień będzie coraz ciężej. Obrona wielkimi krokami, a ja mam w głowie same znaki zapytania. Dlatego tym miłym akcentem chciałabym na moment wrócić wspomnieniami do wakacji, a konkretniej dwóch wspaniałych i w pełni wykorzystanych dni.

Mówię "w pełni wykorzystanych", dlatego że jestem pełna podziwu dla naszej organizacji. Mimo, że jestem zwolenniczką spontaniczności, czasem jednak dobrze przed wyjazdem usiąść przy mapie i zaznaczyć "Top X miejsc", które naprawdę chce się zobaczyć. Tak zrobiłam z Wiedniem, Bratysławę ugryzłam trochę inaczej, na spokojnie małymi kroczkami. 



  




Jeśli chodzi o Wiedeń to byłam i jestem nadal zupełnie oczarowana. Myślę, że znajduje się w moim Top 3 najbardziej klimatycznych miast zaraz po Paryżu i Krakowie. Nie będę się rozpisywać na temat tego miejsca, tam trzeba po prostu być.

 Katedra św. Szczepana

 Hundertwasserhaus




 Votivkirche


Prater




Na ostatnich zdjęciach miejsce, które chyba najbardziej mnie urzekło, zostawiliśmy sobie je na wieczór. Naprawdę po całym dniu zwiedzania, posiedzenie nad Dunajem przy moście Reichsbrücke było zdecydowanie wskazane. Żadnym odkryciem nie będzie jeśli powiem, że każde miasto wieczorem, w blasku świateł robi się jeszcze piękniejsze.



Nie mogę nie wspomnieć o miejscu, w którym spaliśmy. Nie było łatwo o nocleg w Wiedniu, ceny były wygórowane, a o miejsca na miesiąc przed wyjazdem też trzeba było się postarać. Po wszelkich staraniach udało mi się znaleźć wspaniałe miejsce, które pokochałam już na zdjęciach. Jak się później okazało, zdjęcia wcale nie oddawały rzeczywistego klimatu, piękny hostel na wzgórzu, z którego widać było całe miasto. To fakt, że Schlossherberge jest znacznie oddalony od centrum, ale komunikacja w Wiedniu jest bardzo dobrze zorganizowana, nie poruszaliśmy się w ogóle samochodem, tylko autobusem i metrem (tak, metro dla mnie stanowi ulubiony element wycieczek).

W dzień wyjazdu udało nam się jeszcze pojechać Naschmarkt, czyli targ, w którym kupić można dosłownie WSZYSTKO. 


Na koniec zdjęcia pięknej latarni, znajdującej się nad Jeziorem Nezyderskim (Neusiedler See), które odwiedziliśmy przemieszczając się z Bratysławy do Wiednia.






Moje górskie wakacje


Jeszcze niedawno kończyłam drugi rok studiów i snułam plany na wakacje, a nieubłaganie zbliża się wrzesień, czyli miesiąc, który akurat w moim przypadku sprowadza mnie całkowicie na ziemię. Na szczęście wspomnienia z tych wakacji, jakby nie było chyba najlepszych jakie miałam, zostaną ze mną na długo, a naprawdę jest co wspominać.. 



Nie skłamię jeśli powiem, że decyzję o wyjeździe w góry podjęłam już w lutym, ale to tylko dlatego, że znalazłam przeurocze miejsce, a konkretniej domek (Miętowa Górka, reklamuję i z całego serca polecam) i uznałam, że MUSZĘ TAM BYĆ. 







W Zębie spędziliśmy zaledwie trzy dni, bo czwartego już wyjeżdżaliśmy do kolejnego miejsca. Pierwszego dnia sama podróż pochłonęła dużo naszej energii dlatego wjechaliśmy kolejką linową na Kasprowy Wierch. Widoki niezastąpione, masa turystów, delikatny wiatr i trochę czasu na zrobienie zdjęć.


  













Trzeci dzień był deszczowy i poświęciliśmy go na Zakopane i Krupówki, które nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Na wakacjach, jeśli mogę wybieram mimo wszystko ciszę i spokój, tam tego nie było, ale był za to sklep, z którego nie mogłam wyjść, zrobiliśmy tam konkretne zakupy, poszliśmy zjeść obiad i rozgrzać się trochę przy gorącej herbacie. Wieczorem pojechaliśmy na Gubałówkę, ale mgła nie pozwoliła nam na to żeby cokolwiek stamtąd zobaczyć i niestety nie zrobiłam żadnych zdjęć.








O górach to tyle, kolejny wpis poświęcę na dalszą część podróży..



Obsługiwane przez usługę Blogger.

O mnie

Obserwatorzy